

Skład Zespołu LEWART - Bejsce
|
ANIELSKI ZBIGNIEW |
|
SZOTA PIOTR |
|
GRUCHAŁA DARIUSZ |
|
MAGIERA SZYMON |
|
ŁAKOTA ŁUKASZ |
|
SŁABOSZ WOJCIECH |
|
MARZEC MARCIN |
|
MAGIER KLAUDIUSZ |
|
JAROMIN DOMINIK |
|
CAP PAWEŁ |
|
FRANKOWSKI GRZEGORZ |
|
SOSIŃSKI ERNEST |
|
JACH KRZYSZTOF |

Lewart Bejsce - Dotyk
7 : 4
Pierwszy mecz sezonu 2008/2009 był wielką niewiadomą. Skład Lewartu Bejsce uległ zmianie. Przybyło kilku nowych zawodników i nie wiadomo było czego się spodziewać. Pierwszy przeciwnik Lewartu drużyna Dotyku to beniaminek, który awansował w zeszłym roku z II ligi. W II lidze wygrywał mecz za meczem i na tej fali chciał podtrzymać dobrą passę. Zawodnicy Lewartu musieli przeciwstawić się bardzo żywiołowo grającym przeciwnikom. Początek meczu był taki jak należało się spodziewać. Szalone ataki Dotyku doprowadziły do tego, że w 7 minucie meczu Lewart przegrywał 2 : 0. Wprawdzie po kilku minutach Lewart, a konkretnie Marcin Marzec zdobył bramkę kontaktową ale zaraz po tym Dotyk doprowadził do wyniku 3: 1. Tuż przed przerwą tzw. bramkę do szatni strzelił Szymon Magiera i zrobiło się 3 : 2.
Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie. Ataki Dotyku osłabły, gdyż chyba źle rozłożyli siły. Lewart rządził na boisku niepodzielnie. Dość powiedzieć, że w ciągu paru początkowych minut II połowy zrobiło się 5 : 3 dla Lewartu po 2 bramkach Wojtka Słabosza i jednej Grzegorza Frankowskiego. Wprawdzie Dotyk doprowadził do wyniku 5 : 4, ale wtedy nastąpiła akcja meczu. Łukasz Łakota przejął piłkę pod własną bramką i dryblując trzech zawodników Dotyku wyszedł w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował okazji. 6 : 4 dla Lewatu i nokaut po tej wspaniałej akcji. Dotyk już się nie podniósł. Dobił ich jeszcze bardzo ładnym strzałem z daleka Ernest Sosiński.
Jednak rutyna i spokój wzięły górę nad żywiołowością. Dotyk został sprowadzony na ziemię, przekonując się, że w pierwszej lidze nie będzie równie łatwo jak w drugiej. Można jednak powiedzieć, że drużyna Dotyku odbierze kilka punktów innym faworytom rozgrywek powiatowej ligi futsalu sezonu 2008/2009. Będzie ciekawie.


Lewart Bejsce - Szalony Gang
6 : 6
Drugi mecz Ligi Powiatowej Futsalu sezonu 2008/2009 jak się można było spodziewać był bardzo ciężki. Pierwsza połowa to walka na całym boisku i długo utrzymujący się wynik 0 : 0. Około 15 min. jeden z graczy Lewartu został sfaulowany na polu karnym. Łukasz Łakota strzelił i zrobiło się 1 : 0 dla Lewartu. Nie minęło dużo czasu i sam strzelający przypadkowo sfaulował napastnika Szalonego Gangu. Rzut karny i remis. W ostatniej minucie Łukasz Łakota odpokutował swoją winę i strzelił gola na 2 : 1 dla Lewartu z przedłużonego karnego.
Pierwsze 7 minut II połowy najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Przytrafił się przestój w grze, tak jakby zawodnicy Lewartu zapomnieli jak się gra w piłkę. Dość powiedzieć, że po tym okresie czasu Lewart przegrywał 6 : 2 i mało kto na trybunach wierzył, że coś uda się jeszcze zdziałać.
Nic mylnego! Został wzięty czas. Zawodnicy powiedzieli sobie kilka mocnych słów i zaczęło się. Kolejno gole strzelali: Magiera, Słabosz, Łakota i Frankowski. Szalony Gang nie istniał. Była nawet szansa na wygraną w ostatnich sekundach. Gdyby mecz trwał kilka minut dłużej zwycięstwo byłoby pewne.
Nie może dochodzić do takich przestoi w grze. Jeżeli zostanie to wyeliminowane to Lewart znów będzie należał do najlepszych drużyn w lidze, jak to miało miejsce w poprzednim sezonie.
Następny mecz z drużyną Old Boys Kazimierza Wielka zostanie rozegrany w najbliższą niedzielę 30 listopada o godz. 17.40.


Lewart Bejsce - Old Boys
8 : 3
Zwycięstwo! Trzeci mecz Ligi Powiatowej Futsalu był z gatunku tych lekkich, łatwych i przyjemnych. Początek meczu był zgoła inny niż dwa poprzednie. Zawodnicy Lewartu zaczęli z wysokiego „c” i po kilku minutach prowadzili 3 : 0. Wprawdzie drużynie Old Boys udało się strzelić w pierwszej połowie gola na 3 : 1, ale było to potraktowane jako wypadek przy pracy.
W drugiej połowie dominacja Lewartu nie podlegała dyskusji. Szybko zrobiło się 7 : 1 i w dalszej części kontrola wyniku. Zakończyło się 8 : 3 ale równie dobrze przy lepszej skuteczności wynik mógł być dwucyfrowy.
Bramki dla Lewartu strzelali: Łukasz Łakota – 2, Szymon Magiera – 2, Wojtek Słabosz – 2 oraz po jednej Grzegorz Frankowski i Ernest Soliński.
Po tym zwycięstwie Lewart awansował na 2 miejsce w tabeli, natomiast na 3 miejscu jest drużyna Sparty Juniorów Kazimierza Wielka, z którymi mecz odbędzie się w najbliższą niedzielę 7-12-2008 r. o godz. 16.00.
Serdecznie zapraszamy kibiców do hali KOS w Kazimierzy Wielkiej.

Lewart Bejsce - Sparta Kazimierza Wielka
5 : 2
W czwartym meczu sezonu Lewart Bejsce pokonał Spartę Kazimierza Wielka. Początek meczu to obustronne ataki, szybkie acz chaotyczne. Swoje szeregi szybciej uporządkował Lewart i to on wyszedł na prowadzenie po bramce Wojciecha Słabosza. Niedługo jednak po tym Sparta wyrównała i tak zostało już do końca I połowy. 1 : 1 to sprawiedliwy wynik.
Na początku drugiej połowy Lewart stracił bramkę i zrobiło się niewesoło. Dość szybko jednak padła bramka wyrównująca autorstwa Łukasza Łakoty. A potem nastąpiło „wejście smoka”.
Piotr Szota, który pauzował dwa mecze z powodu kontuzji zdecydował się na wejście na boisko. Wejście Piotrka było o tyle istotne, że bardzo szybko strzelił dwie bramki i ustawił mecz. Drużynę Sparty dobił w ostatnich sekundach Grzegorz Frankowski. Wynik 5 : 2 to i tak najniższy wymiar kary jaki spotkał drużynę z Kazimierzy Wielkiej. Przy lepszej skuteczności mogło być o wiele lepiej.
Następny mecz Lewart rozegra w najbliższą niedzielę 14-12-2008 r. o godz. 20,00 z Gladiatorem Krzczonów. Serdecznie zapraszamy kibiców.

Lewart Bejsce - Gladiator Krzczonów
2 : 4
Niestety porażka! Musiało kiedyś nastąpić to, że Lewart przegra pierwszy mecz w tegorocznej lidze futsalu, ale nikt nie spodziewał się, że nastąpi to akurat meczu z jedną ze słabszych drużyn. Gladiator Krzczonów, niegdysiejszy mistrz ligi halowej, z którego świetności pozostała tylko nazwa, niespodziewanie pokonał Lewarta.
Był to mecz z gatunku tych, w których nic nie wychodzi. Strzały w słupek, strzały na wiwat. Zawodnicy Lewartu myśleli, że 3 punkty z takim przeciwnikiem same się dopiszą do tabeli. Nic bardziej mylnego.
W pierwszej połowie trwała dosyć wyrównana walka jednak pod koniec nastąpiły dwie akcje Gladiatora, który wykorzystał niemoc Lewartu i zrobiło się 2 : 0 dla Krzczonowian. Kibice przecierali oczy ze zdziwienia. Tak słabo grającego Lewartu jeszcze nie widzieli.
W drugiej połowie wydawało się, że sytuacja powraca do normy. Po bramkach Szymka Magiery oraz Piotra Szoty zrobiło się 2 : 2. Lewart nadal atakował ale dosyć nieporadnie i Gladiator wychodził z własnej połowy z szybkimi kontrami. Dwie z nich były skuteczne i wynik brzmiał 4 : 2 dla Krzczonowa. Mogło być znacznie gorzej, ale bramkarz Lewartu Paweł Cap na szczęście nie dostosował się do formy swoich kolegów i wybronił kilka stuprocentowych sytuacji do strzelenia gola.
Koniec meczu i szok. Nikt z zawodników Lewartu nie potrafił powiedzieć, dlaczego drużyna grała tak słabo. Czyżby zadyszka wicelidera?
Miejmy nadzieje, że to tylko wypadek przy pracy i w następnym meczu z Pływalnią KOS Kazimierza Wielka, Lewart znów pokaże klasę i szybko zatrze niekorzystne wrażenie po przegranym meczu.
Mecz z Pływalnią w niedzielę 28 grudnia 2008 r. o godz. 16.00.

Lewart Bejsce - Pływalnia KOS
1 : 2
Znowu porażka! Porażka o tyle bolesna, że KOS nie wygrał dotychczas żadnego meczu.
Pierwsza połowa to katastrofa. Praktycznie żadnej składnej akcji Lewartu. Ogólny chaos bo przeciwnicy też nic ciekawego nie pokazywali. Jeden z nielicznych strzałów KOS-u trafił jednak w światło bramki i do przerwy Lewart przegrywał 0 : 1.
Druga połowa rozpoczęła się mocnym uderzeniem Lewartu. W pierwszej minucie bramkę wyrównującą strzelił Szymon Magiera. Przewaga Lewartu zaczęła być widoczna, lecz znowu zawodnicy nie grzeszyli skutecznością a i bramkarz KOS-u miał „dzień konia”. Łapał wszystkie strzały kierowane w światło bramki. Lewart atakował lecz raz zapomniał o obronie i kontratak KOS-u zakończył się bramką dającą prowadzenie i jak się później okazało zwycięstwo w całym meczu.
Lewart przechodzi poważny kryzys formy. Oby to jak najszybciej się zmieniło, bo nie można nic dobrego wróżyć w następnym meczu z jednym z faworytów rozgrywek Rafisem, który odbędzie się w dniu 4 stycznia 2009 r..

Lewart Bejsce - Rafis Kazimierza Wielka
3 : 9
Niestety niemoc Lewartu trwa nadal. Najgorsze jest to, że nie można znaleźć przyczyny tak słabej formy. Niby chłopaki walczą, nie widać symulowania gry, ale nic nie wychodzi.
Pierwsza połowa była wyrównana i nawet niezła w wykonaniu Lewartu. Wprawdzie Rafis trzy razy prowadził jednak Lewart natychmiast doprowadzał do wyrównania. Do przerwy 3 : 3 po bramkach Wojtka Słabsza i dwóch Szymka Magiery.
O drugiej połowie zawodnicy Lewartu powinni jak najszybciej zapomnieć. Praktycznie każda akcja Rafisu na bramkę Lewartu zakończyła się bramką. Porażka 3 : 9 mówi sama za siebie.
Potrzebny jest zimny prysznic, jakiś wstrząs, spektakularne zwycięstwo, aby chłopaki uwierzyli w siebie. Przecież grać potrafią, co pokazali na początku sezonu.
Może w następnym meczu z Włostowianką nastąpi przełom. Zobaczymy.
Mecz z Włostowianką w niedzielę 11 stycznia 2009.
Nadzieja umiera ostatnia….!!!

Lewart Bejsce - Włostowianka
4 : 4
Nareszcie jakiś punkt. Po trzech porażkach z rzędu i emocjonującym meczu Lewart zremisował z Włostowianką.
Pierwsza połowa to bardzo dobra gra Lewartu. Szybkie akcje, dobra obrona i znakomite kontrataki pozwoliły wyjść na prowadzenie 3 : 0 po bramkach Grzegorza Frankowskiego, Szymona Magiery i Wojtka Słabsza. Jednak tuż przed końcem I połowy jeden błąd i Włostowianka zdołała zdobyć bramkę.
Druga połowa rozpoczęła się od straty bramki i nerwówki, gdyż zrobiło się tylko 3 : 2. Wprawdzie Grzesiu Frankowski strzelił bramkę na 4 : 2 dla Lewartu, jednak ten wynik nie utrzymał się do końca meczu. Zawodnicy Włostowianki mieli więcej determinacji i zdołali zremisować mecz. Coś jednak drgnęło w grze Lewartu. Już nie jest to ten zespół, który przegrywał mecze praktycznie bez walki.
Wszystko jednak zweryfikuje następny mecz z faworyzowanym Czarnocinem. Ciekawe, czy kryzys formy to już przeszłość, czy będzie trwał nadal.
Mecz z Czrnocinem odbędzie się w niedzielę 25-01-2009 r.

Lewart Bejsce - Czarnocin
3 : 4
Niestety porażka. Po bardzo wyrównanej walce Lewart przegrał kolejny mecz.
Pierwsza połowa przebiegała wprawdzie pod dyktando Czarnocina, który uzyskał prowadzenie, ale Lewart zaraz wyrównał po bramce Szymona Magiery. Pomimo dogodnych sytuacji z jednej i drugiej strony pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1 : 1.
Początek drugiej połowy to znowu nieporadność w obronie i szybko stracone dwie bramki. Zrobiło się 3 : 1 dla Czarnocina.
Potem nastąpił zryw Lewartu i coraz lepsza gra. Pomimo osłabienia kontuzjami dwóch zawodników, Wojtek Słabosz zdobył bramkę kontaktową i zrobiło się tylko 3 : 2 dla Czarnocina.
Gra była coraz lepsza, widać było determinację zawodników Lewartu w dążeniu do wyrównania. Niestety znów błąd i kontra Czarnocina, zakończona zdobyciem czwartej bramki.
Wprawdzie na 30 sekund przed końcem meczu Łukasz Łakota zmniejszył rozmiary porazki do jednej bramki, ale na wyrównanie nie starczyło już czasu.
Cieszy trochę lepsza gra, ale martwią kontuzje kilku zawodników. Miejmy nadzieję, że do niedzieli niektórzy się wykurują, gdyż 1 lutego 2009 r. o godz. 20.20. spotkanie z ZUMK Dobiesławice, czyli derby Gminy Bejsce.

Lewart Bejsce - ZUMK Dobiesławice
5 : 1
Nareszcie zwycięstwo. Lewart pokonał ZUMKi 5 – 1.
Był to typowy mecz walki. Pierwsza połowa dosyć wyrównana, zakończona skromnym prowadzeniem 1 : 0, dla Lewartu. Mogło być oczywiście więcej ale znów zawodziła skuteczność. Bramkę strzelił Łukasz Łakota.
Po przerwie przewaga Lewartu nie podlegała dyskusji. Szybkie akcje przeprowadzane z rozmachem i szybko zrobiło się 3 : 0 po bramkach Grzegorza Frankowskiego i Szymona Magiery. Wprawdzie ZUMK strzelił bramkę autorstwa Krystiana Zuwały (notabene byłego zawodnika Lewartu), jednak odpowiedź Lewartu była natychmiastowa. Ponownie Łukasz Łakota i Grzegorz Frankowski i zwycięstwo było niezagrożone.
Należy nadmienić, że sytuacji do strzelenia bramek z jednej i drugiej strony było mnóstwo. W bramce Lewartu znakomicie spisywał się powracający do wysokiej formy po kontuzji Dariusz Gruchała. Dzięki niemu Lewart stracił tylko jedną bramkę.
Następny mecz Lewart rozegra w najbliższą niedzielę 08-02-2009 r. o godz. 18.30 z ubiegłorocznym mistrzem ligi futsalu Mlek-Polem Kazimierza Wielka. Serdecznie zapraszamy kibiców.

Lewart Bejsce - Mlek-pol
4 : 8
Porażka. Niestety dosyć wysoka. Wydawało się, że przeciwnik trochę słabszy od poprzednich, ale okazało się to tylko złudzeniem.
Pierwsza minuta meczu i dwie akcje bramkowe. Jedna dla Lewartu, ale Grzegorz Frankowski w sytuacji stuprocentowej nie trafił. Odpowiedź Mlek-Polu i strzał z około 10 m wpada do bramki obok „zdziwionego” bramkarza.
Następne 5 minut to dominacja Lewartu i dwie bramki strzelone przez Szymona Magierę. Lewart prowadzi 2 : 1 i wydawało się, że wszystko wraca do normy. Nic bardziej mylnego. Znowu dwa strzały zza pola karnego i dwie bramki dla Mlek-Polu. W końcówce meczu jeszcze rzut karny po faulu bramkarza Lewartu i następna bramka. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 4 : 2 dla Mlek-polu.
Druga połowa zaczyna się koszmarnie. Dwie bramki strzelone przez kazimierzan i Mlek-pol prowadzi 6 : 2. Stało się wtedy jasne, że Lewart tego meczu już nie wygra. Wprawdzie bramki dla Lewartu strzelali jeszcze Zbigniew Anielski i Wojtek Słabosz, ale Mlek-Pol odpowiedział też dwoma trafieniami i skończyło się porażką 4 : 8.
Coraz gorsza sytuacja Lewartu w tabeli. Zostały jeszcze do końca dwie kolejki i jeżeli Lewart chce uniknąć baraży o utrzymanie się w I lidze, to musi wygrać przynajmniej jeden mecz.
Okazja nadarza się w najbliższą niedzielę 15 lutego 2009 r. o godz. 20.20. w meczu z Opatowcem. Nie będzie to łatwy mecz, gdyż drużyna z Opatowca walczy o wejście do pierwszej czwórki i granie w fazie play-off, ale Lewart też nie może odpuścić, jeśli chce uniknąć baraży.

Lewart Bejsce - Wisła Opatowiec
7 : 5
Zwycięstwo. Mogło być bardziej przekonujące, ale zawsze. Lewart pokonał kandydata do gry w play off.
Był to całkiem inny mecz w wykonaniu Lewartu niż ostatnie. Walka na całym boisku o każdą piłkę, ambicja, to zaprocentowało. Pierwsza połowa dosyć wyrównana. Wprawdzie pierwsza gola zdobyła Wisła, ale za chwilę Lewart wyrównał po bramce Ernesta Solińskiego. Drugą bramkę strzelił Czarek Magier i do przerwy było 2 : 1 dla Lewartu.
Po przerwie jeden błąd obrony i Opatowiec wyrównał.
A potem Lewart dał koncert gry zarówno w obronie jak i w ataku. Kolejno bramki strzelali Piotr Szota, Szymon Magiera, Grzegorz Frankowski, Łukasz Łakota i znów Szymon Magiera. Zrobiło się 7 : 2 dla Lewartu. Praktycznie po meczu. W samej końcówce nastąpiło rozprężenie i Wisła zdobyła 3 bramki, które i tak nie miały już wpływu na zwycięstwo.
Został do rozegrania ostatni mecz w sezonie. W niedzielę 22-02-2009 r. o godz. 16.55. Lewart spotka się z liderem rozgrywek Złotym Teamem Broniszów. Będzie ciężki mecz, ale trzeba mieć nadzieję, że z takim zaangażowaniem i wolą walki jak w ostatnim meczu, Lewart wcale nie stoi na straconej pozycji. A 3 punkty Lewartowi są bardzo potrzebne, aby nie spaść do strefy barażowej.

Lewart Bejsce - Złoty Team Broniszów
4 : 3
Na zakończenie ligi Lewart odniósł zwycięstwo, które pokazuje potencjał w tej drużynie. Pokonał lidera rozgrywek i zwycięzcę rundy zasadniczej powiatowej ligi futsalu Złoty Team Broniszów.
Kapitalna gra Lewartu pod względem taktycznym i fizycznym. W pierwszej połowie gra była wyrównana, jednak to Lewart pierwszy zdobył gola autorstwa Grzegorza Frankowskiego. Ten sam zawodnik podwyższył na 2 : 0. Na 2 : 1 bramkę samobójczą strzelił Ernest Soliński, ale nie było w tym jego winy, po prostu piłka po uderzeniu jednego z graczy z Broniszowa odbiła się tak niefortunnie, że wpadła do bramki obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza Lewartu Dariusza Gruchały.
Tuż po przerwie sędzia dopatrzył się faulu w polu karnym i podyktował rzut karny dla Broniszowa. Karny został wykorzystany i na tablicy pojawił się remis. Wtedy to ujawnił się błysk geniuszu Łukasza Łakoty. Odebrał piłkę przeciwnikowi na własnym polu karnym, przedryblował dwóch zawodników, rozegrał klepkę z Frankowskim i zdobył gola wyprowadzając Lewart znów na prowadzenie.
Złoty Team rzucił się do odrabiania strat, ale Lewart tylko na to czekał. Znakomita kontra i Grzegorz Frankowski dobija rywala, kompletując hat-tricka.
Broniszów zdobył w ostatnich sekundach bramkę, zmniejszając rozmiary porażki, ale na więcej nie było ich tego dnia stać.
Fantastyczna gra Lewartu w ostatnich dwóch meczach pozwoliła zająć bezpieczne, szóste miejsce w lidze i daje poważne podstawy sądzić, że będzie się liczył w grze o puchar ligi.
Mecze pucharu ligi Lewart rozpocznie w dniach 7 – 8 marca 2009. Przeciwnik jeszcze nie znany.
TABELA po XIII spotkaniach
|
****************************************************************************************************